Relacja z II Zlotu

W dniach 1 i 2 lipca Wola Rasztowska została mazowiecką stolicę traktorów. Stowarzyszenie Miłośników Starych Traktorów działające w tej niewielkiej podwarszawskiej miejscowości dzięki wsparciu Starostwa Powiatowego w Wołominie oraz Gminy Klembów, po raz drugi już zorganizowało Zlot Starych Traktorów na Mazowszu. Tegoroczna edycja zlotu dodatkowo została dedykowana Ursusowi C 330, który 1 lipca obchodził 50 rocznicę rozpoczęcia seryjnej produkcji. Dlatego też do grona sponsorów dołączyła firma URSUS S.A. budując m.in.  mini miasteczko na terenie Zlotu.

                Impreza rozpoczęła się od miłej niespodzianki, bowiem odwiedził nas Ambasador Bośni i Hercegowiny p. Duško Kovačević, który wraz ze Starostą p. Kazimierzem Rakowskim, Wójtem Gminy Klembów oraz organizatorami dokonali uroczystego otwarcia imprezy.

Część oficjalną zakończył występ Koła Gospodyń Wiejskich z Roszczepu, a chwilę później traktorzyści wystartowali do pierwszego konkursu, w którym z racji swojego święta mogły brać udział wyłącznie poczciwe 30-stki. Zawodnicy startowali parami, a zadaniem było dowiezienie pojemnika z wodą ustawionego na masce. Drgania pracującego traktora, spore nierówności terenu i chęć bycia pierwszym na mecie nie ułatwiały zawodnikom zadania. Ale dzięki temu wszyscy, zarówno zawodnicy, jak i publiczność bawili się znakomicie.

Równolegle z zawodami rozgrywanymi na placu, w mini miasteczku Ursusa odbywały się zawody dla widzów i tych małych i tych dużych. A nad całością dominowała zjeżdżalnia dla najmłodszych w kształcie traktora. Warto przypomnieć, że Ursus przeprowadzał transmisje ze Zlotu na żywo, które można było śledzić na Facebooku. Natomiast animatorzy Ursusa przez oba dni organizowali zabawy i konkursy.

Wróćmy jednak do traktorzystów, którzy rozgrzani pierwszym konkursem przeszli do pobliskiej szkoły, gdzie powitała ich dyrektor Szkoły Podstawowej w Woli Rasztowskiej im. Jana III Sobieskiego p. Agnieszka Bilska. Zwiedzając szkołę goście zapoznali się z burzliwą historią budynku, która wzbudziła żywe zainteresowanie zarówno wśród przyjezdnych, jak i miejscowych traktorzystów. Pałacyk rodziny Chrzanowskich był pierwszym punktem naszej wędrówki drogami gminy Klembów. Chcieliśmy zaprezentować przyjezdnym uczestnikom zlotu najciekawsze miejsca naszego regionu.

Po powrocie na plac wsiedliśmy na nasze mechaniczne rumaki i wyruszyliśmy w kilkugodzinną podróż. Jechaliśmy przez Wolę Rasztowską, polnymi drogami do Sitek, aby prze Klembów i Lipkę dojechać do Ostrówka i domu św. siostry Faustyny, gdzie zostaliśmy bardzo serdecznie powitani przez siostrę Weronikę i siostrę Noemi. Ulewny deszcz, jaki nas spotkał po drodze, nie zepsuł nikomu dobrego humoru, a życzliwość i otwartość sióstr została nam na długo w pamięci. Całość tak się przeciągnęła, że nie starczyło już czasu na zaplanowany uprzednio postój w Klembowie. Prosto z Ostrówka, poprzez Klembów i Michałów wróciliśmy do Woli. W tym rajdzie drogami gminy Klembów udział wzięło ponad 20 traktorów uczestniczących w Zlocie.

Pierwszy dzień Zlotu zakończył pokaz gaszenia płonącego auta w wykonaniu strażaków z OSP w Roszczepie. Na marginesie muszę wspomnieć, że druhowie wspierali nas organizacyjnie przez oba dni imprezy, za co raz jeszcze dziękujemy. Nieoficjalne zakończenie pierwszego dnia trwało zaś do późnych godzin wieczornych.

Niedzielny poranek nie nastrajał zbyt optymistycznie. Strugi deszczu lejące się z nieba nie wróżyły niczego dobrego. Jednak w miarę zbliżania się do rozpoczęcia drugiego dnia imprezy siła deszczu słabła, a zza chmur zaczęło wyglądać słońce. Ten niesprzyjający początek dnia nie zraził nikogo. Pojawili się pierwsi zwiedzający, którzy przybyli nawet z dalekiego Gdańska, a i traktorzyści zaczęli rozgrzewać swoje maszyny. Na początek msza święta w miejscowym kościele. Po mszy traktorzyści zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie na schodach naszej świątyni, a następnie w uroczystym korowodzie przejechali na plac, gdzie wszystkich powitało śpiewem Koło Gospodyń Wiejskich z Woli Rasztowskiej.

Jazda tyłem z przyczepą dwuosiową nie należy do najłatwiejszych, szczególnie gdy chęć zdobycia lepszego miejsca kusi aby lekko mocniej wcisnąć pedał gazu. Odrobinę za mocno wciśnięty gaz i przyczepa składa się, co skutkuje straconymi sekundami. Emocji było dużo, a jeszcze więcej zabawy. Humor dopisywał i zawodnikom i dopingującej publiczności.

Na moment konkurencja została przerwana, bowiem na plac wśród fanfar wjechał olbrzymi tort z okazji 50 urodzin C 330. Tort złożony na palecie przyjechał na dostojnym jubilacie, czyli Ursusie C 330 prowadzonym przez Kacpra Stankiewicza z Roszczepu. Wprawdzie piszę o torcie, ale tak naprawdę były dwa torty. Nie można również nie wspomnieć o przekąskach słodkich i słonych, którymi delektowaliśmy się przez oba dni imprezy.

Wróćmy jednak do zmagań naszych traktorzystów, bowiem zostawiliśmy ich walczących z przyczepą dwuosiową. Jak trudny jest to manewr przekonał się każdy, kto usiłował zaparkować tyłem z przyczepą jednoosiową. Proszę uwierzyć, że przyczepa dwuosiowa jest zdecydowanie większym utrudnieniem dla prowadzącego. Na szczęście każdemu ze startujących udało się ukończyć tę konkurencję i dzięki temu mogliśmy dać szansę publiczności na wykazanie się w kolejnej konkurencji.

Zanim jednak rozpoczęliśmy kolejne zawody odbył się pokaz młócki przy użyciu młocarni napędzanej silnikiem zwanym ES-em. Pokaz w strojach z ówczesnej epoki wykonali Milena Klimkiewicz ze Śląska oraz Grzegorz Matusik i Daniel Dmowski z nieodległego Węgrowa.

Cichym bohaterem kolejnych zawodów był niewielki traktorem Deutz z 1937 r., który dojechał do nas z dalekiego Śląska. Ten uroczy pojazd wyposażony był w nietypowe jak dla ciągnika oświetlenie, a mianowicie w lampy naftowe. I tak pieczołowicie odtworzony przez p. Józefa Richtera traktor był ciągany przez zawodników na czas. Techniki ciągania były różne. Najważniejszy był czas w jakim przeciągnięto traktor na określonym dystansie. Startowali i panowie, i panie, a nawet i dzieci próbowały swoich sił. Oczywiście tym najmłodszym dyskretnie pomagano, bowiem najważniejsza była wspólna zabawa. Emocji, dopingu i śmiechu było co niemiara, a właśnie o to chodziło, aby każdy się dobrze bawił.

Ledwo zakończyliśmy tę konkurencję, a już koledzy, którzy przyjechali ze swoimi Saganami (Ursusy C 45) dali pokaz ich odpalania. Ta długotrwała procedura nieodmiennie cieszy się dużym zainteresowaniem, bowiem jest widowiskowa. Podgrzewanie lutlampą gruchy żarowej, wyciąganie kierownicy i odpalanie nią traktora zawsze gromadzi tłumy. A skoro odpalono Sagany to i wyjechano nimi na plac manewrowy dla zaprezentowania ich w ruchu. Niewiele czasu upłynęło, a dołączyła do nich reszta traktorów obecnych na Zlocie. Ten nieplanowany pokaz ciągników wzbudził entuzjazm publiczności. Widocznie terkot wiekowej maszyny, chmura dymu ciągnąca się za traktorem ma swój niepowtarzalny urok. Całość imprezy tego dnia przeplatana była występami zespołu AleBabki działającego przy GOK w Klembowie oraz „Makaron i Kluski” z Klembowa.

Wszystko co dobre ma także swój koniec. Tak i II Zlot Starych Traktorów musiał się skończyć. Nim to jednak nastąpiło wręczyliśmy puchary, dyplomy i nagrody dla zwycięzców poszczególnych konkurencji. Przyznano dwa wyróżnienia specjalne. Puchar Starosty dla najlepszego zawodnika Zlotu przyznano p. Arkadiuszowi Baranowi z Roszczepu, który w obu konkurencjach dla traktorzystów zdobył I miejsca. Z kolei Wójt Gminy Klembów przyznał swój Puchar p. Milenie Klimczak z Jaworzna za stylizację.  I tak oto dwudniowa impreza dobiegła końca. Z Klubu Traktor i Maszyna na Zlocie byli:

Jacek Gaj, Milena Klimczak, Marcin Kroc, Andrzej Mirowski, Ewa i Stanisław Pijewscy, Józef Richter, Marek Staniaszek oraz organizatorzy Zlotu, czyli Arkadiusz i Radosław Śliwińscy.